Inwestor w banku – Remont mieszkania

Inwestor w banku

Wiele małych firm potrafi zbudować dom na zlecenie klienta. Jednakże tylko nieliczne potrafią przekształcić się w prawdziwie deweloperskie. Jedną z przeszkód na drodze rozwoju firm budowlanych jest nieumiejętność pozyskania środków na budowę. Poznanie punktu widzenia banku może nie tylko ułatwić inwestorowi pozyskanie kredytu budowlanego, ale również poprawić organizację procesu inwestycyjnego.

Bank pomimo swojej biurokratycznej struktury nie jest instytucją o charakterze urzędu. Oznacza to, że decy­zja podejmowana przez bank nie ma charakteru auto­matycznego -jest rezultatem zarówno procesu decyzyj­nego wewnątrz banku, jak i negocjacji z klientem.

Dla inwestora podstawowym kryterium sensowności danej inwestycji jest to, czy i jaki zysk może ona przy­nieść. Punkt widzenia banku jest nieco odmienny. Inwe­stor w banku musi umieć odpowiedzieć na pytanie: w ja­ki sposób zostanie spłacony kredyt budowlany i jakie jest ryzyko, że tak się nie stanie.

Zabezpieczenie, jakie daje inwestor na wypadek niespła­cenia kredytu, jest dla banku bardzo istotne. Należy jed­nak pamiętać, że banki niechętnie posuwają się do przej­mowania nieruchomości lub majątku przedsiębiorstw, gdyż jest to bardzo kłopotliwe i kosztowne.

Popyt na mieszkania

Źródłem funduszy potrzebnych na spłatę kredytu ma być finansowana inwestycja. Inwestor musi wykazać, że istnieje popyt na przewidziane do realizacji jednostki mieszkalne, pomieszczenia handlowo-usługowe oraz ga­raże planowane w obrębie danej inwestycji. Przez popyt należy tu rozumieć odpowiednią liczbę klientów, którzy mają udokumentowane zasoby finansowe i wolę nabycia budowanych jednostek. Wymóg przeprowadzenia anali­zy rynku dotyczy zarówno firm prywatnych, jak i spół­dzielni. Coraz częściej bowiem niewielkie spółdzielnie planują inwestycje, w ramach których mieszkania mają być sprzedane na wolnym rynku, a nie tylko wśród jej członków.

Skoro kredyt budowlany musi zostać spłacony z fundu­szy uzyskanych ze sprzedaży poszczególnych jednostek, inwestor musi wykazać, że wszystkie wybudowane za kre­dyt lokale zostaną sprzedane w planowanym terminie.

Z reguły wniosek kredytowy składany jest wówczas, gdy akcja marketingowa danej inwestycji jest już poważ­nie zaawansowana, zaś liczba przedsprzedanych mieszkań bliska lub przekraczająca wymagane minimum 60%. Dla banku ważne są informacje, jak przebiegała dotychczaso­wa sprzedaż, ile mieszkań sprzedawano w poszczególnych miesiącach, ilu było zainteresowanych, którzy zrezygnowa­li po uzyskaniu wstępnych informacji, czy i ilu było takich, którzy wycofali się z przedsięwzięcia już po podpisaniu umowy. Ważne jest także to, czy sprzedaż zwiększała się po ogłoszeniach w prasie lub radiu i jakie inne formy reklamy i promocji prowadził inwestor lub ktoś inny w jego imie­niu (wyspecjalizowane agencje pośrednictwa).

Pomocne jest także porównanie popytu na podobne in­westycje realizowane lub zrealizowane w niedawnym cza­sie w podobnej lokalizacji. Ma tu znaczenie nie tylko ce­na metra kwadratowego mieszkania, ale także standard wykończenia, technologia budowy, dodatkowe udo­godnienia (np. wbudowane garaże, dźwigi), charakter zabudowy (np. zamknięty charakter osiedla zwiększają­cy poczucie bezpieczeństwa, balkony, tarasy i loggie), a zwłaszcza lokalizacja (brak hałasu i zanieczyszczeń, bezpieczeństwo, wygodny dojazd). Kompleksową anali­zę tych elementów zawiera zazwyczaj wycena nierucho­mości wykonana przez rzeczoznawcę.

Wymóg przedsprzedaży

Wymóg osiągnięcia poziomu 60% przedsprzedanych mieszkań otwiera inwestorom możliwość wybudowania około 40% mieszkań z kredytu budowlanego. Teoretycz­nie jest to atrakcyjna możliwość oddania na rynek wybu­dowanych, wykończonych lub prawie wykończonych mieszkań, które mogą być sprzedane za cenę wyższą niż ta, którą można uzyskać przy umowie przedsprzedaży i ratalnych wpłatach. Oferta ta adresowana jest przede wszystkim do firm prywatnych, które oprócz samej nieru­chomości mogą przedstawić dodatkowe zabezpieczenie kredytu.

Natomiast od spółdzielni lub innych organizacji z za­mkniętą liczbą członków (np. spółka prawa handlowego) bank może zażądać udokumentowania, że znajdą one nabywców na znacznie więcej niż 60% mieszkań. Może tak się zdarzyć, jeśli istnieją uzasadnione wątpliwości co do popytu na budowane mieszkania, ponieważ ich cena prze­kracza średnią cenę podobnych mieszkań w danej okoli­cy, lokalizacja obiektu jest mało atrakcyjna, spółdziel­nia ma mniej członków, niż buduje mieszkań, inwestycja realizowana jest w nietypowej technologii bądź według nie­konwencjonalnego projektu architektonicznego.

Dla banku istotne jest także to, jak sformułowana zo­stała umowa z nabywcami:

  • na jakich warunkach klient może wycofać się z umo­wy i uzyskać zwrot zainwestowanych środków?
  • czy i w jaki sposób środki te będą waloryzowane?
  • czy inwestor ma możliwość wstrzymania wypłaty środków do czasu znalezienia kolejnego nabywcy na da­ne mieszkanie?
  • czy istnieje analogia pomiędzy umowami z nabyw­cami a umową (umowami) z wykonawcą (np. jeśli umo­wa z wykonawcą zawiera klauzulę określającą sposób zwiększania wynagrodzenia wykonawcy, to czy umowy z nabywcami przewidują możliwość wzrostu ceny miesz­kań w proporcjonalny sposób)?

Ponadto ewentualne kary umowne, naliczane wyko­nawcy przez inwestora, muszą wystarczyć na pokrycie ewentualnych kar umownych płaconych poszczególnym klientom.

Nabywcy mieszkań

Następnym istotnym problemem, z którym spotka się inwestor w kontaktach z bankiem, jest kwestia wypłacal­ności lub wiarygodności finansowej nabywców, zarówno kupujących w całości za gotówkę, jak i pragnących sko­rzystać z kredytu hipotecznego. Jeśli nabywca deklaruje gotowość wpłacenia całej kwoty gotówką, wiarygodność można udokumentować regularnym (bądź zgodnym z har­monogramem) dokonywaniem przez niego wpłat – np. do wysokości 50% kosztów budowy – oraz informacją o je­go bieżących zarobkach.

Jeśli nabywca chce skorzystać z kredytu hipotecznego, bank będzie wymagał przedłożenia kompletnej doku­mentacji o jego dochodach i sytuacji rodzinnej oraz o ewentualnym zadłużeniu. Rozumowanie banku jest zwykle następujące:

+ łączny udokumentowany dochód rodziny

liczba osób w rodzinie x wskaźnik miesięcznych kosztów utrzymania jednej osoby w danym regionie stałe koszty, np. opłaty za mieszkanie

= nadwyżka, jaką rodzina może przeznaczyć na obsługę kredytu.

Wskaźnik wielokrotności dochodu rodziny (25-27 ra­zy) może jedynie orientacyjnie określać wielkość kredytu, jaki bank zaoferuje nabywcy. Inwestor musi mieć świa­domość, że kredyt hipoteczny jest rezultatem indywidu­alnej umowy z konkretną osobą. Nabywcy mieszkań o identycznych zarobkach mogą uzyskać różnej wyso­kości kredyt, ale może się zdarzyć, że jednej z nich bank odmówi kredytu.

W dotychczasowej historii programu funduszu hipo­tecznego kwestia wypłacalności i wiarygodności nabyw­ców często była przyczyną opóźnień w procesie akcepta­cji wniosku kredytowego inwestora: niektórzy nabywcy ubiegający się o kredyt hipoteczny nie dostawali go, a in­nym bank oferował kredyt niższy, niż oczekiwali. W ta­kiej sytuacji część nabywców, nie mogąc sprostać wy­maganiom, rezygnowała z kupna, inwestor zaś musiał poszukiwać nowych chętnych na mieszkania. W ko­rzystniejszej sytuacji byli wówczas ci inwestorzy, którzy dysponowali czymś w rodzaju listy oczekujących, tzn. kolejki chętnych do zastąpienia osób rezygnujących z mieszkań. Było to jednak możliwe tylko w wypadku najbardziej atrakcyjnych inwestycji.

Typowym problemem inwestorów byli nabywcy, któ­rzy mieli trudności z udokumentowaniem regularnych, wysokich przychodów, pomimo zewnętrznych przejawów zamożności. Dotyczyło to zwykle osób prowadzących działalność gospodarczą na własny rachunek, deklarują­cych w rocznych zeznaniach podatkowych minimalne zy­ski lub straty. Takim klientom można odpowiedzieć tyl­ko: ten program nie jest przeznaczony dla osób unikających płacenia podatków, bowiem angażuje on środki budżeto­we pochodzące od podatników i adresowany jest do tych, którzy nie ukrywając swoich dochodów, pragną przezna­czyć je na poprawę swoich warunków mieszkaniowych.

Zabezpieczenie kredytu

Bank nie tylko sprawdza, czy realizacja inwestycji we­dług przyjętych założeń jest możliwa i racjonalna, ale wy­maga także zabezpieczenia kredytu przez dokonanie wpi­su w księdze wieczystej działki, na której realizowana jest inwestycja. Stąd podstawową sprawą przed zakupem gruntu przez inwestora jest sprawdzenie, czy dana nieru­chomość ma założoną księgę wieczystą i czy nie jest ona obciążona innym zadłużeniem.

Często inwestor zamierza zrealizować na danej nieru­chomości dużą inwestycję w kilku etapach, finansowanych na podstawie odrębnych umów kredytowych. W takich wypadkach wskazane jest podzielenie nieruchomości na części, tak aby każdy etap był zlokalizowany na gruncie posiadającym odrębną księgę wieczystą. Może to w przy­szłości ułatwić zaciąganie kredytów w różnych bankach. Warto też pamiętać, że banki ostrożnie podchodzą do większych przedsięwzięć, a więc racjonalne etapowanie in­westycji może ułatwić uzyskanie kredytu nawet wówczas, gdy inwestor jest przekonany, że o kredyt na kolejne eta­py będzie starał się w tym samym banku.

Zabezpieczeniem kredytu wypłacanego w transzach jest nie tylko sama działka, ale także budowane na niej obiek­ty. Jeszcze przed podpisaniem umowy o kredyt bank wyma­rł ga ekspertyzy niezależnego rzeczoznawcy do spraw wyce­ny nieruchomości, określającej wartość rynkową plano­wanego budynku oraz jego poszczególnych elementów. Wycena ta nie ma być powtórzeniem kosztorysu, wręcz przeciwnie – powinna opierać się na analizie aktualnej i prze­widywanej sytuacji na rynku nieruchomości w danej miej­scowości. Może się okazać, że suma nakładów przeznaczonych na daną inwestycję przekroczy oszacowaną przez M rzeczoznawcę jej wartość rynkową. W takim wypadku B bank, aby zapewnić właściwe zabezpieczenie dla swojej po­życzki, zażąda od inwestora zwiększenia udziału własnego B powyżej poziomu 25% łącznych kosztów inwestycji.

Wiarygodność inwestora

Sit Kolejnym kryterium oceny inwestora jest jego wiarygodność – zarówno finansowa, jak i profesjonalna. Inwe­stor musi przedstawić dotychczasową historię kredytową swojej firmy. Jeśli firma kredytów jeszcze nie zaciągała, istotne jest doświadczenie zawodowe osób nią kierują­cych i dokonania firmy w dziedzinie objętej finansowa­niem. Doświadczenie zawodowe najlepiej udokumento­wać listą podobnych przedsięwzięć zrealizowanych bądź przez firmę ubiegającą się o finansowanie, bądź przez in­ne firmy, w których dotychczas zatrudnieni byli właści­ciele lub osoby kierujące firmą. Bardzo pomocna będzie lista firm i osób, które mogą udzielić referencji.

Jak bank pracuje nad wnioskiem

Najpierw wniosek trafia do inspektora, który został przeszkolony w zakresie udzielania kredytów z Funduszu Hipotecznego. Po wstępnej ocenie inspektor powinien sformułować zastrzeżenia, pytania i listę dodatkowych dokumentów, które niezbędne będą do pełnej oceny wnio­sku. Po uzupełnieniu tych danych inwestycja zwykle ana­lizowana jest przez specjalistę z zakresu budownictwa, a po pozytywnej opinii trafia na posiedzenie komitetu kredytowego. W dużych bankach wnioski są akceptowa­ne jeszcze na szczeblu regionu. Wreszcie wniosek trafia do Bud-Banku, gdzie procedura przeglądu inwestycji jest podobna do stosowanej w bankach uczestniczących.

Jak widać, procedura akceptacji wniosku kredytowe­go jest dość złożona i w związku z tym czasochłonna. W interesie inwestora leży, by jak najszybciej skontakto­wał się z bankiem i możliwie wcześnie złożył wniosek kre­dytowy. Zdecydowanie odradzać należy wyczekiwanie ze złożeniem wniosku kredytowego do momentu, gdy w kasie firmy zabraknie pieniędzy, a wykonawca zacznie grozić inwestorowi karami umownymi.

Banki, które obecnie uczestniczą w programie, są róż­ne: albo bardzo duże, z wielostopniowym procesem podej­mowania decyzji, albo niewielkie, które wprawdzie mogą podjąć decyzję w krótszym czasie, ale z racji niewielkiego kapitału udzielają relatywnie niewielkich kredytów. Po­szczególne banki z oczywistych względów są zainteresowa­ne określonymi regionami i miastami, mogą także mieć swoje preferencje co do typu inwestora (prywatny, spół­dzielczy) albo charakteru i wielkości inwestycji.

Rozważając ewentualność nawiązania współpracy z bankiem, trzeba wziąć pod uwagę, że w miarę spadku stóp procentowych liczba chętnych do skorzystania z kre­dytu znacznie wzrośnie. Wówczas banki będą prefero­wały te firmy, z którymi już współpracowały i które spła­ciły swoje zadłużenie w terminie przewidzianym umową. Warto już dziś pomyśleć o budowaniu historii kredyto­wej firmy, zaczynając nawet od stosunkowo niewielkie­go udziału kredytu w finansowaniu przedsięwzięcia.