Wbrew obiegowej opinii projektowanie wnętrz to nie tylko dobieranie materiałów wykończeniowych i późniejszy nadzór wykonawczy To subtelna gra, w której wykorzystuje się -poza wiedzą profesjonalną – informacje z zakresu socjologii i psychologii.
Jeśli ktoś z Państwa działa w usługach, wie jak trudno jest zrobić coś „na miarę”, a nie dla standardowego, anonimowego odbiorcy. Problemy przy „skrojeniu” mieszkania na miarę konkretnej rodziny (z całym bagażem przyzwyczajeń i preferencji) zaczynają się już przy pierwszej wizycie. Trzeba zmusić inwestora do określenia potrzeb funkcjonalnych i estetycznych. Najtrudniejsze jest przekonanie go, że może oderwać się od ograniczeń wynikających z poprzednich warunków mieszkaniowych – przyzwyczajenie jest niestety drugą naturą człowieka. Niekonwencjonalne rozwiązania bardzo często dają poczucie komfortu ludziom o ściśle określonych potrzebach – rzadko jednak inwestor jest w stanie wyobrazić sobie, że mógłby mieszkać inaczej niż w tradycyjnym, ciasnym „M-ileś”.
Po kilku seansach, na których ustalałam rzeczywiste potrzeby rodziny inwestora, powstał poniżej prezentowany projekt. Uzgodniliśmy wspólnie, że mieszkanie będzie miało zdecydowanie nowoczesny charakter – wygląd stolarki i posadzek, wzornictwo mebli oraz oświetlenia miały świadczyć, że wystrój pomieszczeń powstał właśnie w 1995 r.
Nie obyło się bez zmian w projekcie wyjściowym (aż do wyburzeń ścian). Problemem podstawowym stało się zminimalizowanie efektu długiego, zakręcającego pod kątem prostym korytarza – odcinek należący do części sypialnej mieszkania został odcięty drzwiami. Pozostałość hallu wejściowego (długości 6 m) rozbito na kilka stref, stosując różne efekty scenograficzne. W dwóch strefach obniżono sufit, a część wysoką powiększono optycznie ogromną taflą lustrzaną. Końcową część korytarza zróżnicowano kolorem i całość zamknięto lekko wygiętą ścianką z przezroczystych luksferów – brak drzwi i fakt, że ścianka ta nie sięga do sufitu spowodowały włączenie korytarza do przestrzeni salonu. W ten sposób pokój dzienny uzyskał kształt litery „L”. Wydzielono w nim dwie strefy: stołową i wypoczynkową („kanapową”), spięte przeszkloną, wielokątną werandą. Dominującym elementem w tym wnętrzu jest słup konstrukcyjny potraktowany jako element „archeologiczny” – zmienna faktura i kolory cementowo-wapiennej wyprawy stanowią ciepły kontrast dla zimnej szklanej ściany w tle.
W części jadalnej znalazł się okrągły stół z grubym drewnianym blatem - miejsce szybkich, codziennych posiłków – oraz dwa kredensy na wszystko, co nie zmieściło się w kuchni właściwej. Obie części oddziela od siebie skośna ściana, w której ukryta została lodówka, oraz obniżony sufit z oświetleniem. Wydziela je optycznie także posadzka z terakoty w dwóch odcieniach szarości.
Meble do dziennej części mieszkania zostały zaprojektowane i wykonane na miarę. Znalazły się tu też wygodne, błękitne, włoskie kanapy, przypominające kraj, w którym wychował się pan domu.
Część łazienkowa – bez okien – podzielona jest na trzy pomieszczenia: WC dla gości, łazienkę dla rodziców - w jasnej tonacji oraz łazienkę dziecka – w ostrych kolorach klocków LEGO.
Reszta mieszkania rozwiązana została tradycyjnie, z podziałem na izolowane pokoje. W każdym z nich jest miejsce na wbudowaną szafę. Dominującym elementem kolorystycznym w pokoju dziecka jest tkanina-obraz.
Pokoje powoli zarastają przedmiotami, które dobiera się stylistycznie i kolorystycznie do wnętrz.