Większość Polaków architektura austriacka kojarzy się z sielankowym obrazem zabudowy w “stylu alpejskim”. Masywne bryły domów jednorodzinnych pokrytych dwuspadowymi dachami o stosunkowo małym kącie nachylenia połaci, białym bądź pastelowym, grubo narzuconym tynkiem, ciemnobrązową stolarką, balkonami, z których spływają girlandy pelargonii. W tle – wspaniała panorama alp.
Dzięki narzuconym prawom i bardzo rygorystycznie egzekwowanym przepisom budowlanym zabudowa Alp ma charakter dość jednolity. Jest to zjawisko pozytywne – często jednak nowe domy budowane w “stylu alpejskim” mają niewiele wspólnego z dobrą architekturą. Wypadają niekorzystnie, gdy porówna się je z zachowanymi tradycyjnymi budynkami drewnianymi czy drewniano – murowanymi, o pięknych proporcjach, wyszukanych detalach i szlachetnym zestawieniu naturalnych materiałów. Nowoczesna architektura ” regionalna” to często rozbuchana bryła, ciężkie proporcje, blacha dachówkowa, metalowe paski – imitujące szprosy – przyklejone na szyby okien zespolonych, toporna ślusarka.
Jednak wielu austriackich architektów – indywidualnie traktując upodobania i wymagania inwestora – stara się wpisać w krajobraz formy proste a ciekawe, zrywające z pseudo-regionalizmem. Dom czy mieszkanie powinny przecież odzwierciedlać charakter inwestora, jego zamiłowania, styl życia i pracy.
Chcę przedstawić kilka takich – zupełnie odmiennych – obiektów, które powstały w Austrii, w zgodzie z niezwykle rygorystycznymi przepisami. Mimo to są zupełnie odmienne.
Dom jednorodzinny w Mondsee
Zaprojektowały go Elfrid Wimmer-Repp (z wykształcenia scenograf, z zawodu – architekt oraz architekt wnętrz) oraz Ursula Spannberger – architekt.
Projektantkom udało się – z zachowaniem obowiązujących rygorów – zbudować dom całkowicie odmienny od sąsiadujących. Składają się nań dwie proste bryły na planie wydłużonych prostokątów, spięte przeszklonym, jednopoziomowym łącznikiem, który mieści mały ogród zimowy oraz jadalnię, ogniskującą życie domowników.
W trakcie północnym, oprócz strefy wejściowej, znajduje się część dzienna: pokój kominkowy oraz salon TV, będący jednocześnie biblioteką. Na piętro prowadzą schody stalowe, rozchodzące się w połowie wysokości na dwa biegi. Jeden prowadzi do sypialni rodziców i łazienki, drugi – do gabinetu pana domu.
W trakcie południowym na parterze mieści się kuchnia, pół poziomu niżej – pokój dla gości, a na piętrze – pokój syna z łazienką oraz pracownia pani domu.
Schody stalowe zostały potraktowane jak rzeźba – właściciele, by podkreślić charakter stopni, zrezygnowali nawet z pierwotnego zamiaru wyłożenia ich drewnem.
Świetlisty, przeszklony łącznik rozpięty pomiędzy dwoma budynkami można całkowicie otworzyć na taras i ogród. Różnorodne rośliny na tarasie, stara kamienna wanna z kranem-maszkaronem i odważna czerwień ścian nadają niepowtarzalny klimat miejscu popołudniowego wypoczynku całej rodziny.
Smukłe okna tarasowe przydają wnętrzom intymności. W swych ramach zamykają wybrane fragmenty krajobrazu – każde z nich stanowi przemyślaną kompozycję widokową.
Starannie zaprojektowano każdy detal domu – począwszy od drzwi wejściowych i wycieraczki – aż po meble w pokojach i wyposażenie łazienek.
Zapytałam gospodarza, czy dobrze mu się mieszka w tym domu. Odpowiedział, że choć mieszka tu dopiero pół roku, ma wrażenie, jakby był tu od bardzo dawna. Dom spełnił całkowicie jego oczekiwania. Taka ocena to niewątpliwy sukces projektanta, który – nie porzucając własnego stylu – stworzył dom, z którym inwestor w pełni się identyfikuje.
Dom muzyka nad jeziorem Attersee
- to drugi przykład współczesnej architektury domów powstających w ostatnich czasach w Austrii.
W budynku tym ćwiczy i muzykuje znany austriacki wiolonczelista. Na uwagę zasługuje bardzo prosta, zwarta bryła domu położonego na stromym zboczu. Szerokim przeszkleniem otwiera się w kierunku domu mieszkalnego położonego niżej, nad samym jeziorem Attersee. Budynek ma niezwykle przejrzystą konstrukcję i eleganckie detale. Optymalnie wykorzystano w nim przestrzeń. Zaprojektowała go Elfrid Wimmer-Repp, zajmująca się również modernizacją wnętrz – ona też jest autorką prezentowanej obok przebudowy zwykłego trzypokojowego mieszkania w osiedlowym bloku z lat siedemdziesiątych. Przestrzeń została tu w ciekawy sposób optycznie powiększona. Wnętrza zyskały indywidualny charakter i elegancję. Artystka wiele uwagi poświęca każdemu najdrobniejszemu nawet detalowi – na zdjęciach pokazujemy klatkę schodową i kominek, pochodzące z jednego ze zmodernizowanych przez nią domów.
Wybrane obiekty nie są oczywiście typowe dla architektury austriackiej, ale znalazły w niej swoje miejsce. By powstało coś nietuzinkowego, często trzeba – jak twierdzą architekci – wielu starań i wiary we własny projekt.
Ważne jest współdziałanie inwestora, dobra wola urzędników i miejscowych władz. Na końcowy efekt składają się konsekwencja w projektowaniu oraz precyzyjne wykonawstwo.
Potęga smaku
Każdy z nas ma pewne wyobrażenie o tym, jak powinno wyglądać mieszkanie czy dom, w którym chciałby mieszkać. Niejednokrotnie nasz gust kształtują przykłady z czasopism czy telewizji. Wzory podpatrujemy też u sąsiada za miedzą bądź za granicą.
Ulegamy różnym modom i trendom, które często prowadzą nas w złym kierunku. Nie pozwólmy, by nasze gusty kształtowały seriale typu „Dynastia”, pokazujące ciężkie i przeładowane wnętrza pozbawione dobrego smaku. Nie musimy przecież topić pieniędzy w brzydkich domach i kiczowatych elementach wyposażenia.
Na świecie odchodzi się od postmodernizmu. Przejadły się już historycyzmy i bogate dekoracje, choć oczywiście wiele kierunków istnieje równolegle. Buduje się – również w Austrii – obiekty bardzo różne, stosując najnowsze technologie i materiały. Najważniejsze to budować dobrze. Pamiętajmy też, że – jak mówił Mies van der Rohe – mniej znaczy więcej.